iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Akceptacja śmierci i protest przeciw niej.....

 Kolejny raz wiadomość o tragicznej śmierci moich rodaków rozwaliła mnie.Jedyne co mogę to się modlić.Po domu snuje się mój chwilami zapłakany cień.Dla mnie to byli przede wszystkim ludzie.Wiem że tak się złożyło że to byli najważniejsi w naszym państwie.Ale tak samo było mi żal i się modliłam gdy zginęli pod gruzami hali ,gdy zginęli górnicy,gdy zamordowano dzieci które przyszły do szkoły by rozpocząć rok szkolny.Kolejna tragedia z którą ciężko się pogodzić,ciężko zrozumieć choć na dnie wiemy że śmierć  musi kiedyś nastąpić.Nie znasz dnia ani godziny....Ciągłe pytanie dlaczego,jak do tego doszło,czy to na pewno tylko przypadek czy też ktoś chciał by prezydent zginął......Jak ubrać ból w słowa? ciężko zrozumieć śmierć bo to najczęściej wydarzenie z cudzego życia.Lecz taka śmierć dotyka każdego z nas.

"Akceptacja śmierci i protest przeciw niej: dwie nieusuwalne strony naszego życia." 

Komentarze (0)
Zerwane więzi

 Zastanawiałam się wiele razy jako kobieta i matka jakie myśli kłębią się w umyśle kobiety która porzuca lub zabija swoje nowo narodzone dziecko.co taką kobieta powoduje,co ją pcha do takiego czynu.Znów w telewizji podawali wstrząsające znalezisko:kobieta urodziła w domu żywe dziecko zapakowała w foliówki i schowała w szafie.Czy to tylko szok poporodowy tak jak próbuja tłumaczyć to lekarze...?Jakoś w to wątpię.Zanm przykład mojej przyjaciółki.Ja na całe szczęście taki okrutny los omonął.Urodziła się w Warszawie 03.79.Kobieta która ją urodziła oddała ją do adopcji.Od swoich rodziców dowiedziała się że podobno to była wykształcona kobieta-lekarka.Moja przyjaciółka była owocem zdrady pozamałżeńskiej.Zdrada się nie wydała na szczęście bo mąż wyjechał na jakiś kontrakt poza granice Polski.Tak więc porzucanie dzieci istnieje też  pośród ludzi wykształconych bo tak wygodniej.To nie jest jedynie patologia rodzin ubogich.Co prawda tamta sytuacja miała miejsce 31 lat temu ale wtedy domy dziecka też były pełne.Tak samo jak i teraz.Mówienie więc że jest to sytuacja narastająca uważam za błędną.Prawdą jest jednak to że patologia jest.Czy jest jej więcej chyba nie tyle tylko że jest o tym słychać a 30 czy 20 lat temu media o tym po prostu nie wspominały.Dzisiejsi ludzie lubią żyć sensacją więc media o niej mówią a kiedyś chciało się słyszeć o tym że jest dobrze i o tym mówiono...a że było całkiem inaczej.... no cóż...A co wy sądziecie o tym...?czy jest patologia teraz czy ona zawsze była...

Komentarze (0)
Kobieca zazdrośc II

 No i stało się!!! Cały weekend głowiłam się nad tym co począć.Pojechałam nawt do rodzinnego gnazda by trochę odpocząć i pomyśleć w samotności.Mo decyzja brzmi NIE.W drodze powrotnej do domu odwiedziłam szwagrostwo i to powiedziałam.reakcja ani złość ani pretensje.Przyjęli to raczej na zimno.Możliwe że wybuch dopiero nastąpi.myślę że dla tej rodziny jestem już stracona.Typowa zakał ,czarna owca-zawsze idę pod prąd.czy mi z tym dobrze..?Nie jest mi bardzo ciężko lecz to cała JA.Taka jestem i nie będę zaprzedawać własnej duszy i przekonań tylko po to by zyskać czyjąś przychylność czy sympatię.Przypominam sobie czasy szkolne..Prymuską nigdy nie byłam lecz zawsze w czołówce.W szkole średniej raz spróbowałam ściągać i zostałam przyłapana.To był mój pierwszy i ostatni raz.Zawsze napisane wypracowanie,przeczytana lektura.Nigdy od nikogo nie potrzebowałam odpisywać zadania i nigdy nikomu nie dawałam odpisywać-lecz pomagałam np.napisać wypracowanie.Uważałam że każdy sam powinien własnymi słowami ubrać to co chce przekazać.Ja mogę pomóc lecz nie zrobię tego za ciebie-taka była moja zasada.Niektórzy w klasie lubili mnie bardziej inni mniej ale chyba nikt nie nienawidził...Przynajmniej taka mam nadzieję...Teraz często stykam się z objawami braku sympatii czy nienawiści właśnie z powodu moich przekonań.Ale to są moje przekonania i nikt nie musi ich lubić.Ważne że ja sama czuję się z tym dobrze.Nawet jeśli postąpię żle to wiem że to była wyłącznie moja przemyślana decyzja.bo najważniejsze to być ok do samej siebie....Może nadawałabym się na polityka...?nie ulegam naciskom nie zaprzedaję się za pieniądze....kto wie może byłabym w tym świetna.

Komentarze (0)
Odbicie w lustrze

 Patrząc dziś rano w lustro zastanawiałam się kim jest kobieta którą w nim widzę.Czy wy też macie czasami tak że wydaje wam się że ty to nie ty...?.Czy też chodzi za wami przeświadczenie że to nie jest twoje miejsce i nie twój świat....Ja niestety mam tak dość często zwłaszcza w okresie wczesnego lata.Ogarnia mnie wtedy straszna tęsknota za....No właśnie za czym?Nie potrafię tego zrozumieć. Mam uczucie że   nie tu powinnam być i że żyje czyimś życiem.Patrzę na znajome twarze,na uśmiechy dzieci i nie dowierzam że ja w tym wszystkim tkwię.Czuję że zostałam stworzona do czegoś innego a to robię bo muszę.moje życie powinno wyglądać inaczej nie znajduję się w tym miejscu co powinnam.Mój dom jest daleko ....I to jest najdziwniejsze,bo ja nie miałam innego domu niż ten który znam.Z kąd więc ta tęsknota za nieznanym....Wychodząc dzisiaj rano z domu na zakupy zobaczyłam klucz dzikich gęsi które wracały do domu...Poczułam też ogromną tęsknotę by powrócić....ale gdzie tego nie wiem.Przecież mój dom od zawsze był tutaj...Dlaczego wiec tak boli..?I uczucie że ktoś na mnie czeka-gdzieś tam...Ten fizyczny ból który czuję w takich chwilach wyciska łzy i otumania moją duszę. Chcę wtedy uciec jak najdalej z tąd do tego innego miejsca...Zawsze byłam inna -dlaczego?Nie potrafię się cieszyć z tego co mam goniąc za czymś innym.Od dziecka żyłam w przeświadczeniu że to nie tu powinnam być.Lecz jeśli nie tu to gdzie..?

Komentarze (0)
,Zdrada

 Czy zastanawiałyście się kiedyś czym jest zdrada małżeńska?.Ostatnio uczestniczyłam w rekolekcjach wielkopostnych i jednym z tematów kazania była zdrada.Wsłuchując się w słowa płynące z ambony zastanawiałam się jak to zemną było.Kiedyś kogoś poznałam.Przez jakiś czas byliśmy ze sobą blisko.Lecz nie w taki sposób jak wszyscy myślicie.Nasza bliskość polegała na bliskości duchowej.Nigdy się nawet do siebie nie przytulaliśmy ,nie było pocałunku a o czymś więcej nie było mowy.Oboje wtedy byliśmy już związani.Każde z nas miało ułożone życie i dzieci.Nasze szaleństwo wiec miało by swoje konsekwencje w cierpieniu naszych najbliższych.Pragnęliśmy siebie nawzajem jak szaleńcy ale wiedzieliśmy że nam nie wolno.Że jest to zakazane uczucie.Po ok pół roku takiej rozterki każde z nas wróciło do swojej półówki choc one nawet nie zdawały sobie sprawy z naszej zdrady.Cierpieliśmy oboje z dala od siebie.Lecz jeszcze bardziej przy jakimś przypadkowym spotkaniu.niestety takie dość często się zdarzały gdyż mamy wspólnych znajomych.W takiej sytuacji często spoglądaliśmy tęsknie na siebie.Zawsze mnie dziwiło że jeszcze nikt nie odgadł naszego małego sekretu.Przecież patrzeliśmy na siebie jak głodne wilki...Od tamtego czasu minęło już dobrych kilka lat....Nasze stosunki się trochę pogorszyły,nie widujemy się już tak często jak kiedyś.Czasami jednak podczas takiego spotkania łapię się na tym że on jeszcze tak spogląda na mnie a ja na niego.Wiem też że tamten ogień już nie wróci...zgasiliśmy go w zarodku...ale spojrzenia pozostały....

Komentarze (0)
Kobieca zazdrość

 Zawsze byłam zdania że to ja jestem osobą strasznie zazdrosna o wszystko.Tym razem to ja jestem powodem zazdrości.Właściwe to nie ja lecz mój dom i to co w nim się znajduje.....konkretnie zmywarka.Od trzech lat marzył mi się właśnie ten mebel do mojej kuchni.Od ok pół roku jestem posiadaczką takowego urządzenia.Gdy w końcu zabrałam się za zakup tego przydatnego czegoś okazało się że nie jest to takie proste.Wybór ogromny,ja miałam pewne ograniczenia gdyż aby posiadać zmywarkę musiałam poświęcić jedną z szafek kuchennych.Szkoda mi było takiej większej-gdzie bym pomieściła wszystkie inne przydatne rzeczy w kuchni...dlatego poświęciłam małą szafkę 45 cm.Taką w której trzymałam segregatory z przepisami.Zakup odbył się w tajemnicy przed najbliższą rodziną.Prawda na jaw wyszła podczas jednego ze spotkań rodzinnych przy okazji obchodzenia moich imienin w listopadzie.Gdy ten oto zakup zobaczyła moja szwagierka szlag ją trafił.Zapałała do mnie taką nienawiścią że...Kość niezgody w postaci zmywarki wywołało istną lawinę zdarzeń.Szwagrostwo zaraz po kawie ostentacyjnie opuściło imprezę w krok za nimi zrobili to teściowie(razem mieszkają).Pomimo iż był to początek świętowania.Od tego dnia zaczął się mój horror i całej mojej rodziny.Szwagier czyli męża brat przestał się do niego odzywać.Do mnie to rozumiem ale do własnego brata...?Dziwi mnie to bardzo.Stosunki naszych rodzin łagodnie mówiąc oziębiły się...Bardziej przypominają tegoroczną zimę którą długo zapamiętamy.Ciągłe zawieje zamiecie i mróz potworny.To świetnie odzwierciedla nasze stosunki.Pikanterii wszystkiemu dodała też kuzynka mojego męża która zrobiła sobie remont kuchni.Faktycznie dość już potrzebny bo meble miały ok 30 lat i ogólnie wygląd jak z czasów wielkiej komuny.Po remoncie kuchnia jak z kolorowego czasopisma.Podziwiałam z przyjemnością.Jakieś dwa tygodnie temu do tejże kuzynki wybrała się w odwiedziny by obejrzeć tą kuchnię i moja zazdrosna szwagierka.z relacji kuzynki okazuje się że reakcja podobna jak  u mnie w domu.Kilka dni temu dowiedziałam się że był już przedstawiciel jakiej firmy który brał wymiary kuchni by zrobić projekt.Okazuje się że wymieniają wszystko na nowe,meble i sprzęt(choć nie stary 3-4letni)Jak się okazuje cena za to wszystko to jakieś 15 tyś+ koszty remontu(jeszcze nie wycenione)Wczoraj szwagier poprosił mojego męża o pożyczkę na sfinansowanie tego wszystkiego.Mąż powiedział że musi porozmawiać zemną.No i jaką ja mam mu dać odpowiedż.....?

Komentarze (2)
Najnowsze wpisy
2010-04-11 13:55 Akceptacja śmierci i protest przeciw niej.....
2010-03-26 20:21 Zerwane więzi
2010-03-22 10:56 Kobieca zazdrośc II
2010-03-20 12:06 Odbicie w lustrze
2010-03-19 18:46 ,Zdrada
Archiwum
Rok 2010